Miasteczko South Park (South Park: Bigger, Longer & Uncut), 1999, Trey
Parker, (komedia, animacja), USA, (18-lip-17,
CK, Koło Filmowe Benshi,
Lublin)
Wersja kinowa znanego od wielu lat
telewizyjnego serialu animowanego o "piekielnej" gromadce dzieciaków
z zapyziałej dziury w stanie Kolorado trwa 81 minut. To wystarczający czas, by
powykpiwać, obśmiać, a nierzadko i powyszydzać wiele aktualnych (wówczas)
zdarzeń, zjawisk, instytucji oraz "przyłożyć" werbalnie i z ogromnym,
nie do odparcia, poczuciem humoru wielu znanym celebrytom. Twórcy filmu nie
oszczędzają ani religii (chrześcijaństwo rzymskie i reformowane - Mormoni,
islam, judaizm), symbolom (krzyż), a tym bardziej instytucji poprawności
politycznej (rasizm, ale także inne wykluczenia ze strony prześladowanych
mniejszości). Dostaje się nawet całym krajom (Kanada) i narodom (Żydzi),
orientacjom seksualnym (geje), wszelkim tabu i fałszywym wstydliwościom
[łechtaczka!, rozmaite ruchy przeciwko czemuś, tu: Matki Przeciw Kanadzie
(sic!)], ale także pojedynczym jednostkom, jak aktorce Winonie Ryder,
piosenkarce Barbrze Streisand czy chociażby ówczesnemu prezydentowi Billowi
Clintonowi.
Samo zjawisko pn. "South
Park" to znakomity i skuteczny wentyl bezpieczeństwa dla sfrustrowanych,
zestresowanych, może zalęknionych (zawsze takich nie brakuje), ale również
doskonałe pole do wytknięcia całemu społeczeństwu i obśmiania jego dziwacznych
i krzywdzących stereotypów, kuriozalnych przyzwyczajeń i zwykłej głupoty,
której - jak wszyscy dokładnie wiemy - nigdy, nigdzie nie brakowało, nie
brakuje i brakować nie będzie. Stąd taka produkcja spełnia wybornie swoją
prześmiewczą rolę, jest niezbędna i bardzo potrzebna, a poziom jej
inteligentnego, wywrotowego dowcipu jest niebotyczny i nieosiągalny dla
kolejnych naśladowców.
Za to właśnie wielbimy "Miasteczko" najbardziej, a to, że pełno w nim wulgaryzmów, przekleństw i "niegrzecznych" zachowań, obrazoburstwa i nieco perwersji jest niczym wobec codziennego, wieczornego wydania wiadomości telewizyjnych z nieodłącznym blokiem wieści i obrazów ociekających krwią i przemocą z pól walk, miejsc katastrof oraz pospolitych zbrodni kryminalnych. Dla tych, którzy nadal mają wątpliwości są w większości ich siedzib lustra. Mogą się w nich przejrzeć zanim rzucą w "Miasteczko South Park" kamiennym słowem. [8/10]
Za to właśnie wielbimy "Miasteczko" najbardziej, a to, że pełno w nim wulgaryzmów, przekleństw i "niegrzecznych" zachowań, obrazoburstwa i nieco perwersji jest niczym wobec codziennego, wieczornego wydania wiadomości telewizyjnych z nieodłącznym blokiem wieści i obrazów ociekających krwią i przemocą z pól walk, miejsc katastrof oraz pospolitych zbrodni kryminalnych. Dla tych, którzy nadal mają wątpliwości są w większości ich siedzib lustra. Mogą się w nich przejrzeć zanim rzucą w "Miasteczko South Park" kamiennym słowem. [8/10]




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz