wtorek, 30 lipca 2019

Kraina wielkiego nieba


Kraina wielkiego nieba (Wildlife), 2018, Paul Dano, dramat, USA, (25-lip-19, Kino Perła, Lublin)

Kameralna historia rozgrywa się na początku lat 60. w małym miasteczku przy granicy z Kanadą, do którego sprowadza się rodzina Brinsonów. On, ona i kilkunastoletni chłopiec zamieszkują w wynajętym domu na przedmieściach. Są młodzi, wydają się być szczęśliwi. Wkrótce Jerry Brinson (Jake Gyllenhaal) straci pracę, a nie mogąc odnaleźć się na rynku oraz czując niemoc w wypełnianiu męskich powinności w rodzinie oraz rosnącą z tych powodów frustrację, objawi bezrozumną rezygnację i stopniowo popadnie w apatię. Jeanette Brinson zaś (Carey Mulligan!), podejmie płatne zajęcie, przejmując po mężu wiodącą w stadle rolę, a odgrzewając w sobie młodzieńcze marzenia zapragnie odnalezienia się w byciu atrakcyjną i w korzystaniu z uroków życia.

Dalej potoczy się utartym traktem rodzinnej dezintegracji. Męska: bierność, wycofanie, wreszcie ucieczka w zajęcie, byle dalej od bieżących kłopotów i wzroku najbliższych; damska: rozżalenie na partnera, a po niej wzmożona, euforyczna energia do sięgania po porzucone w młodości pragnienia. Początkowo zniechęcona Jeanette wkrótce podejmuje starania o odzyskanie młodzieńczego wigoru i czerpania satysfakcji z bycia kobietą. Na oczach syna Joego (Ed Oxenbould) prowadzi flirt, a potem romans ze starszym, ale zamożnym jegomościem. Joe jest w szoku, rozpaczliwie pragnie powrotu ojca i scalenia nieuchronnie oddalających się rodziców. Nie wydarza się jednak nic, co odwróciłoby przesadzony los rodzinnego rozkładu – po powrocie Jerry’ego z pożarniczej eskapady i jego nieomal tragicznym wzburzeniu na wieść o zdradzie żony, Jeanette przenosi się do Portland w Oregonie. Czy oddaleni od siebie fizycznie i mentalnie małżonkowie są w stanie, po rozpaczliwych staraniach syna pojednać się i żyć pod jednym dachem?

Niespieszny, nieomal kameralnie - w atmosferze przesiąkniętej męską rezygnacją i niemocą, przytłaczającej ciszą biernej rozpaczy dziecka i budzącej się z letargu fali kobiecych ambicji - rozgrywany dramat kryzysu rodzinnego obserwujemy głownie z perspektywy nastolatka. Wycofany, nazbyt naiwny, osamotniony ojcowską nieobecnością oraz przytłoczony nieskrywanym napływem wzmożonej ekspresji życiowej matki, nie potrafi otwarcie podzielić się swoimi obawami przed grozą rozpadu stabilnego do tej pory dla niego świata. Nie protestuje, nie buntuje się, nie krzyczy, lecz w milczeniu pogrąża w katatonicznym sprzeciwie, licząc pewnie na ułożenie się spraw w sposób samoistny. Bezgłośna, wsobna tragedia deformująca nierozwiniętą i nieokrzepłą wewnętrzną strukturę mentalną chłopaka skaże go również na szybkie dojrzewanie, by odebrać życiową lekcję, co oznacza bycie dorosłym. Rodzice pochłonięci swoimi fobiami i niezrealizowanymi marzeniami oddalają się od siebie samych i własnego syna. W istocie porzucają Joego, mimo sarniego zalęknienia w jego wzroku i bolesnej bezradności wypisanej na twarzy. Ten, w desperacji, podejmie symboliczny i ostatni wysiłek, by całą trójkę zbliżyć do siebie, potwierdzić istnienie rodziny i utrwalić zwiewną chwilę szczęśliwości bycia z bliskimi, chociażby tylko na kliszy fotograficznej.

To także obraz kryzysu, odwracania ról i wektorów wartości w społeczeństwie amerykańskim końcówki lat 50. i początkach lat 60. Dominujący dotychczas zawodowo oraz w rodzinach mężczyźni wskutek zawirowań gospodarczych i często zmieniającej się sytuacji na rynku pracy - zwłaszcza prowincjonalnym - muszą, choć nie czynią tego bez wyniszczającej obie strony walki, ustępować miejsca aspirującym do zajmowania równych pozycji w społeczeństwie kobietom.

Przygnębiająca, ponura, melancholijna wizja Ameryki początku lat 60. metaforycznie podkreślona snującym się po niebie dymem z okolicznych pożarów odzwierciedla trudy walki oraz częstokroć porażkę człowieka w konfrontacji z surową prozą życia w amerykańskim interiorze oraz jego krach wynikający z niemożności wyjścia z matni własnych, niewłaściwych wyborów.

Paul Dano, aktor, stojąc po drugiej stronie kamery i odbywając swą debiutancką podróż reżyserską, dostarczył tym filmem wizytówkę pierwszorzędnych kreacji aktorskich, wysmakowanej fotografii, stonowanej, oszczędnej -ale grającej na emocjach i wyobraźni widza - a jednocześnie przejrzystej i przekonującej opowieści. Nie jest to specjalnie ożywcza czy nowatorska historia, ale ze sporym ładunkiem nostalgiczno-klimatycznym. [6,5/10]

Kraina wielkiego nieba [Filmweb: 6,6 7 574 głosów; Imdb: 6,9/10 15 369 ocen; Rotten Tomatoes: Gwarantowana świeżość, 94%, ("Kraina wielkiego nieba" to portret rodziny w kryzysie pięknie skomponowany przez reżysera Paula Dano i genialnie ożywiony dzięki kreacji Carey Mulligan.); Metascore: 80/100; mediakrytyk.pl: 7,8]














sobota, 27 lipca 2019

Sicario




Sicario, 2015, Denis Villeneuve, akcja, thriller, sensacyjny, USA, 121', (24-lip-19, Kino Perła, Lublin)

O rejonie bezpardonowego starcia służb porządkowych ze zorganizowanym światem przestępczym na pograniczu amerykańsko-meksykańskim opowiada „Sicario”. W ognisku dramatycznych zdarzeń, pełnych wstrząsających śladów mafijnej przemocy i organizowanych przez kartele zamachów bombowych na funkcjonariuszy służb znajduje się młoda, idealistycznie nastawiona do świata, agentka FBI Kate Macer (Emily Blunt - brawa!).

Po nieudanej obławie na kartel w Arizonie i śmierci kolegów w zasadzce przystępuje do specjalnej grupy ścigającej najważniejszego z bossów narkotykowego kartelu. Jej naiwna, prostoduszna, zgodna z zasadami prawa i poczuciem sprawiedliwości postawa napotka twardą rzeczywistość tajnych operacji służb specjalnych i policji, w których świat nie wygląda na elegancką, z poszanowaniem reguł, zabawę. To brutalne, okrutne, pozbawione zasad działania, nierzadko bardziej bezpardonowe, niźli te, ze strony ich wrogów. Albo przestępcy pozostając prawie bezkarni, podporządkują sobie całkowicie obszary handlu narkotykami, a sterroryzowani obywatele zostaną wystawieni na ich pastwę, albo stróże prawa choć trochę okiełznają ich proceder. Taka mniej więcej jest alternatywa walki z plagą handlu zabronionymi substancjami. Wrogowie to kartele narkotykowe, które mordują, gwałcą, zastraszają, szantażują oraz korumpują urzędników i policjantów, słowem stosują terror na coraz szerszą skalę w celu maksymalizacji zysków.

Akcja toczy się na bezdrożach amerykańsko-meksykańskiego pogranicza oraz w dwóch sąsiadujących ze sobą przez rzekę Rio Grande miastach: El Paso i Juarez - w istnym jądrze ciemności. Tam, pośród męskiego komanda, agentka Mercer stara się pojąć ten przerażająco mroczny świat konfrontacji sił porządku z przestępczością. Komandem służb dążącym do rozbicia narkotykowego imperium kieruje dwóch mężczyzn: Matt Graver (Josh Brolin) oraz tajemniczy Alejandro (Benicio Del Toro - duży aplauz!), którzy stosują pozaoficjalne metody i trzymają Kate na dystans niejasności, manipulacji, dozowania wiedzy i nieeksplikowania zamierzeń. Jej szczytne wyobrażenia rozbijają się także o niejasne dyrektywy z centrali, wykrętne odpowiedzi, wręcz dochodzi do wykorzystanie jej prostolinijności, jako przynęty dla złoczyńców, w wyniku której mało nie traci życia. Jest sfrustrowana, nie potrafi odnaleźć się w krainie męskiej, bezwzględnej dominacji, niepewności i nieustannej konfrontacji z przeciwnikiem, nie jest w stanie przeforsować ziarna swojej woli, ale desperacko miota się, by nie ulec do cna niepohamowanej sile liderów.


Na osobną wzmiankę zasługuje, okryta cieniem traumatycznych przeżyć osobistych, postać Alejandro (współpracującego z rządem USA, ale jednocześnie – co wydaje się niebywale przewrotne – z kolumbijskim kartelem z Medellin!), rola której udźwignięcia z sukcesem Benicio del Toro podołał. Wielowymiarowa, niedookreślona, ponura: konsultant o rozległej wiedzy oraz prokuratorskich dokonaniach w walce z narkobiznesem w Meksyku, ale jednocześnie podwójny kooperant, osobnik o socjopatycznych skłonnościach, skuteczny żołnierz i bezwzględny egzekutor. Nieodparcie pojawia się pytanie: kto jak nie on może być tytułowym sicario*, choćby na własnych usługach?
To mroczny, duszny thriller o klasycznych zmaganiach dobra ze złem, w podrozdziale świat legalistyczny versus szara strefa poczynań ludzkich: o człowieku wyposażonym w bagaż nieodzownych reguł, dosłownego przestrzegania prawa, ale i ideałów, a obok lub zgoła po przeciwnej stronie tajemniczych, niewyraźnych, o zawoalowanej proweniencji postaciach, osobników idących drogami na skróty, cyników, socjopatów, bezwzględnych wykonawców - niewątpliwie bardziej skutecznych, faktycznie rozprawiających się z jawnym złem, ale osób dopuszczających się działań moralnie wątpliwych.


Denis Villeneuve potrafi żonglować gatunkami, czemu daje wyraz w zmianach tempa i tonacji obrazu. Z rozdziałów, które są dramatem kobiety poświęcającej życie osobiste i kobiecą dbałość o urodę na rzecz służbowej misji, na fragmenty rasowego kina akcji - jak w brawurowo sfilmowanej sekwencji konwojowania więźnia przez ulice Juarez - by po chwili ujawnić się, jako bystry obserwator w biesiadnych scenach obyczajowych, a w kolejnej sekundzie przerodzić w ciasny, klaustrofobiczny dreszczowiec (sceny w tunelu) i szybko powrócić do wciskania widza w fotel kalejdoskopem pościgu za kartelowym bossem.
Poprzez miejsca akcji, starcie wcielonego zła z prostolinijną postawą, z którego ci drudzy wychodzą zawsze mocno poturbowani oraz analogie aktorskie (Josh Brolin) nasuwa się skojarzenie z obrazem braci CoenTo nie jest kraj dla starych ludzi” (Ethan Coen, Joel Coen, 2007). W „Sicario” jest jeszcze ciaśniej, duszniej, makabryczniej. I tam, i tu szatan rozsiadł się na pograniczu, wysługuje kartelami narkotykowymi i nie ustąpi pola - prawo, sprawiedliwość i perswazję mając za nic. To nie jest kraj dla misjonarzy, legalistów i idealistów!


Warto wspomnieć o znamienitej fotografii autorstwa Rogera Deakinsa, zwłaszcza w zdjęciach nocnych z użyciem noktowizora, fantastycznych ujęciach z lotu ptaka, panoramach rozległych meksykańskich i teksańskich pustkowi oraz rozbłyskujących sporadycznie światłami nocnych wedut miejskich.


Pasjonujący, na swój sposób oryginalny, trzymający w uścisku kawał jędrnego kina sensacyjnego! [7/10]

*Sicario w języku hiszpańskim i po włosku znaczy płatny morderca.

Sicario [Rotten Tomatoes: Gwarantowana świeżość, 93% (Wspierany przez wybitne kreacje Emily Blunt i Benicio del Toro "Sicario" jest trzymającym w napięciu, mocno krwawym thrillerem w całościowym zamyśle, niż przykuwającym uwagę zestawem poszczególnych fragmentów.); Metaocena: 82/100; mediakrytyk.pl: 7,3; Filmweb: 7,2 116 778 głosów; Imdb: 7,6/10  331 360 ocen]
  






















Podejrzana

                           Podejrzana /Heojil kyolshim, Chan-wook Park, 2022, kryminał,dramat, thriller, romans, horror, Korea Południowa, ...