Sicario, 2015, Denis Villeneuve, akcja, thriller, sensacyjny, USA, 121', (24-lip-19, Kino Perła, Lublin)
O rejonie bezpardonowego starcia służb
porządkowych ze zorganizowanym światem przestępczym na pograniczu
amerykańsko-meksykańskim opowiada „Sicario”.
W ognisku dramatycznych zdarzeń, pełnych wstrząsających śladów mafijnej
przemocy i organizowanych przez kartele zamachów bombowych na funkcjonariuszy
służb znajduje się młoda, idealistycznie nastawiona do świata, agentka FBI Kate
Macer (Emily Blunt
- brawa!).
Po nieudanej obławie na kartel w Arizonie i
śmierci kolegów w zasadzce przystępuje do specjalnej grupy ścigającej
najważniejszego z bossów narkotykowego kartelu. Jej naiwna, prostoduszna,
zgodna z zasadami prawa i poczuciem sprawiedliwości postawa napotka twardą rzeczywistość
tajnych operacji służb specjalnych i policji, w których świat nie wygląda na
elegancką, z poszanowaniem reguł, zabawę. To brutalne, okrutne, pozbawione
zasad działania, nierzadko bardziej bezpardonowe, niźli te, ze strony ich
wrogów. Albo przestępcy pozostając prawie bezkarni, podporządkują sobie
całkowicie obszary handlu narkotykami, a sterroryzowani obywatele zostaną
wystawieni na ich pastwę, albo stróże prawa choć trochę okiełznają ich
proceder. Taka mniej więcej jest alternatywa walki z plagą handlu zabronionymi
substancjami. Wrogowie to kartele narkotykowe, które mordują, gwałcą,
zastraszają, szantażują oraz korumpują urzędników i policjantów, słowem stosują
terror na coraz szerszą skalę w celu maksymalizacji zysków.
Akcja toczy się na bezdrożach
amerykańsko-meksykańskiego pogranicza oraz w dwóch sąsiadujących ze sobą przez
rzekę Rio Grande miastach: El Paso i Juarez - w istnym jądrze ciemności. Tam,
pośród męskiego komanda, agentka Mercer stara się pojąć ten przerażająco
mroczny świat konfrontacji sił porządku z przestępczością. Komandem służb
dążącym do rozbicia narkotykowego imperium kieruje dwóch mężczyzn: Matt Graver
(Josh Brolin)
oraz tajemniczy Alejandro (Benicio Del Toro
- duży aplauz!), którzy stosują pozaoficjalne metody i trzymają Kate na dystans
niejasności, manipulacji, dozowania wiedzy i nieeksplikowania zamierzeń. Jej
szczytne wyobrażenia rozbijają się także o niejasne dyrektywy z centrali,
wykrętne odpowiedzi, wręcz dochodzi do wykorzystanie jej prostolinijności, jako
przynęty dla złoczyńców, w wyniku której mało nie traci życia. Jest
sfrustrowana, nie potrafi odnaleźć się w krainie męskiej, bezwzględnej
dominacji, niepewności i nieustannej konfrontacji z przeciwnikiem, nie jest w
stanie przeforsować ziarna swojej woli, ale desperacko miota się, by nie ulec
do cna niepohamowanej sile liderów.
Na osobną wzmiankę zasługuje, okryta cieniem
traumatycznych przeżyć osobistych, postać Alejandro (współpracującego z rządem
USA, ale jednocześnie – co wydaje się niebywale przewrotne – z kolumbijskim
kartelem z Medellin!), rola której udźwignięcia z sukcesem Benicio del Toro
podołał. Wielowymiarowa, niedookreślona, ponura: konsultant o rozległej wiedzy
oraz prokuratorskich dokonaniach w walce z narkobiznesem w Meksyku, ale
jednocześnie podwójny kooperant, osobnik o socjopatycznych skłonnościach,
skuteczny żołnierz i bezwzględny egzekutor. Nieodparcie pojawia się pytanie:
kto jak nie on może być tytułowym sicario*, choćby na własnych usługach?
To mroczny, duszny thriller o klasycznych
zmaganiach dobra ze złem, w podrozdziale świat legalistyczny versus szara
strefa poczynań ludzkich: o człowieku wyposażonym w bagaż nieodzownych reguł,
dosłownego przestrzegania prawa, ale i ideałów, a obok lub zgoła po przeciwnej
stronie tajemniczych, niewyraźnych, o zawoalowanej proweniencji postaciach,
osobników idących drogami na skróty, cyników, socjopatów, bezwzględnych wykonawców
- niewątpliwie bardziej skutecznych, faktycznie rozprawiających się z jawnym
złem, ale osób dopuszczających się działań moralnie wątpliwych.
Denis Villeneuve potrafi
żonglować gatunkami, czemu daje wyraz w zmianach tempa i tonacji obrazu. Z
rozdziałów, które są dramatem kobiety poświęcającej życie osobiste i kobiecą
dbałość o urodę na rzecz służbowej misji, na fragmenty rasowego kina akcji -
jak w brawurowo sfilmowanej sekwencji konwojowania więźnia przez ulice Juarez -
by po chwili ujawnić się, jako bystry obserwator w biesiadnych scenach
obyczajowych, a w kolejnej sekundzie przerodzić w ciasny, klaustrofobiczny
dreszczowiec (sceny w tunelu) i szybko powrócić do wciskania widza w fotel
kalejdoskopem pościgu za kartelowym bossem.
Poprzez miejsca akcji, starcie wcielonego zła z prostolinijną postawą,
z którego ci drudzy wychodzą zawsze mocno poturbowani oraz analogie aktorskie
(Josh Brolin) nasuwa się skojarzenie z obrazem braci Coen „To nie jest kraj dla
starych ludzi” (Ethan Coen, Joel Coen,
2007). W „Sicario” jest jeszcze ciaśniej, duszniej, makabryczniej. I
tam, i tu szatan rozsiadł się na pograniczu, wysługuje kartelami narkotykowymi
i nie ustąpi pola - prawo, sprawiedliwość i perswazję mając za nic. To nie jest
kraj dla misjonarzy, legalistów i idealistów!
Warto wspomnieć o znamienitej fotografii
autorstwa Rogera Deakinsa,
zwłaszcza w zdjęciach nocnych z użyciem noktowizora, fantastycznych ujęciach z
lotu ptaka, panoramach rozległych meksykańskich i teksańskich pustkowi oraz
rozbłyskujących sporadycznie światłami nocnych wedut miejskich.
Pasjonujący, na swój sposób oryginalny,
trzymający w uścisku kawał jędrnego kina sensacyjnego! [7/10]
*Sicario w języku hiszpańskim i
po włosku znaczy płatny morderca.
Sicario [Rotten Tomatoes: Gwarantowana
świeżość, 93% (Wspierany przez wybitne kreacje Emily Blunt i Benicio del Toro
"Sicario" jest trzymającym w napięciu, mocno krwawym thrillerem w
całościowym zamyśle, niż przykuwającym uwagę zestawem poszczególnych
fragmentów.); Metaocena:
82/100; mediakrytyk.pl:
7,3; Filmweb: 7,2 116 778 głosów; Imdb:
7,6/10 331 360 ocen]





















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz