Atomic Blonde, 2017,
David Leitch, akcja, szpiegowski, USA, Wielka Brytania,
(26-cze-19, Kino Perła, Lublin)
Charlize Theron - niezmiennie atrakcyjna, prawie niezniszczalna,
elegancka niczym James Bond, stoicka i wobec wrogów bez pardonu ostra - z powodzeniem odgrywa szpiega
wysłanego przez brytyjski MI6 do Berlina (na chwilę przed upadkiem
przegradzającego go muru) z misją: pomszczenia zamordowanego agenta, odzyskania
ważnych dokumentów oraz zapobiegnięcia przejęcia listy podwójnych agentów przez
komunistyczną siatkę wywiadowczą. Wespół z innym współpracownikiem angielskich
służb (zabawny James McAvoy) tworzą duet przeciwstawiający się skutecznie
zakusom sowieckiego wywiadu dążącego do dominacji na terenie Niemiec. Z boku
plejada uznanych nazwisk (John Goodman, Eddie Marsan, Toby Jones) w przyzwoitych
wcieleniach zaangażowanych po kilku stronach konfliktu agentów. Większość
pracuje dla kilku różnych mocodawców, nie przejmując się patriotycznymi
powinnościami lecz kierując zwykle własnym interesem. W tej nieprzerwanej grze
jednych z pozostałymi nie zawsze zwyciężają ci dobrzy kolesie (jak mniemać
byśmy chcieli), ale i tak możemy być przeświadczeni, że regułom gatunku stanie
się zadość i niechybnie górą będzie nasza protagonistka. Żeby się przekonać dla kogo blond-włosa Lorraine Broughton pracowała najwytrwalej, należy
wybrać się na seans.
Umiejętnie
wyważone proporcje między galimatiasem wątków szpiegowsko zimnowojennych a
wyrazistą, wzbudzającą sympatię widzów bohaterką główną oraz świetnie
zrealizowanymi scenami akcji. Dobra,
zgrabna robota filmowa ekipy od „Johna Wicka”. Trzyma klasę, a widzów za głowę!
[6,5/10]
Atomic Blonde [Filmweb: 6,5/10
53 626 głosów; Imdb:
6,7/10 151 106
ocen; Rotten
Tomatoes: Gwarantowanie świeży, 78%
("Atomic Blonde" osiąga wystarczający poziom dzięki swoim stylowym
sekwencjom akcji - i wiecznie magnetycznej gwieździe - aby wynagrodzić
narrację, która jest nieco bardziej zawiła niż jej bohater.);
Metascore: 63/100; mediakrytyk.pl: 6,6]


































