Sterilitas / Niepłodna/y/i/ość / Jagody Valkov w ramach cyklu "Sztuka w dialogu" w
galerii Piękno Panie, ul. Jezuicka 17 w Lublinie należy już do przeszłości, lecz my się z powyższym nie godzimy tak potulnie i odrobinę się porozwodzimy nad sensem owej bardzo interesującej wystawy.
Po pierwsze nam facetom nie jest tak łatwo zrozumieć, ale także pozytywnie zdziwić się, również nieco zazdrościć odwagi autorce, która porusza kwestie intymne, osobiste, dotykające stref wrażliwych i diablo delikatnych. Mężczyźni także bywają dotknięci bezpłodnością, lecz czy zdobyliby się na taki hart duszy i głowy, by się z tym publicznie obnażyć? Niech każdy sobie sam odpowie.
Po drugie bez wątpienia Jagoda Valkov opowiada o rzeczach ważkich dla każdej kobiety i sytuuje swą wypowiedź ponad i wbrew społecznemu tabu i jakże często poza zwyczajnym poczuciem wstydu. Za taką postawę należą się artystce głębokie pokłony, bo dobrze wiemy, jak trudno w Polsce doby współczesnej przebić się na powierzchnię komunikacyjną oraz kulturalną z przekazem, o sprawach, o których mówi się prywatnie, w zaciszu, pokątnie, ale rzadko otwarcie - bo czy przyjemnie jest być posądzanym o sprzeniewierzanie się odwiecznym i tradycyjnym wartościom - argumentom spuszczanym ze smyczy przez prawą stronę sceny społecznej zawsze, gdy zobaczą, usłyszą, lub tylko zasłyszą coś naprzeciw ich starym jak świat, utartym, zabetonowanym poglądom na rzeczywistość.
Po trzecie jakże cenna jest odwaga Jagody Valkov i wartościowa, nie do przecenienia, konsekwentna postawa wprowadzania w obieg kulturalny miasta tematów trudnych, drażliwych, niekiedy kontrowersyjnych, ale jakże wzbogacających publiczną dyskusję i dialog na drodze ku zrozumieniu i poznaniu drugiego człowieka - postawa kultywowana przez prowadzących galerię Piękno Panie kuratorki.
Dziewczyny, wszystkie z galerii Piękno Panie oraz autorko znikającej wystawy "Sterilitas", robicie dobrą robotę!
PS. Dziś nic, albo niewiele o sztuce, formie, meandrach konceptualnych i takich tam, albowiem przydarzył się piszącemu oraz Jagodzie Valkov drobny incydent-chochlik, który wprowadził zamęt i nie doprowadził do oprowadzania autorskiego po wystawie w dwa dni tuż po otwarciu, bo galeria była zamknięta, o czym ani piszący, ani autorka nie "kumali" i "pocałowali" klamkę na Jezuickiej 17 w piękny niedzielny poranek, więc powstały luki poznawcze, które postaramy się zapełnić (wiemy, że w niedostateczny sposób, ale cóż lepszy rydz...) serwisem ilustracyjnym własnej produkcji.
Nawiasem mówiąc, wynika z niego niezbicie, że doskonale ciepła atmosfera w Galerii rozlewa się na miasto, o czym warto się przekonać przy następnym wernisażu już jutro 17 października br., jak zwykle o 19:00.
