Proponuję śledzić rozwój wypadków i w porę (czas otwarcia sprzyja temu) napotkać prace artystki, na przykład w jednej ze staromiejskich galerii Lublina.
Dlaczego tak tajemniczo i ze stopniowanym napięciem?
Chociaż należę do nielicznych, którzy znają najnowsze obrazy pani Agnieszki, bo uczestniczyłem w powstawaniu ich medialnych artefaktów, ale nie mogę odbierać jej przyjemności w rozpowszechnianiu wieści o zamierzeniach i planach, więc mogę jedynie odkryć "rąbek" tajemnicy w postaci zaprezentowania jednej z prac, którą ona sama jakiś czas temu ujawniła.
Poniżej jeden z kilkunastu fragmentów cyklu "Kolizje" autorstwa Agnieszki Wójtowicz.
Kopia fotograficzna we własnym zakresie.
![]() |
| fot. Witek Rusin |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz