czwartek, 18 sierpnia 2022

Lamb

 

Lamb / Dýrið, Valdimar Jóhannsson, 2021, dramat, sci-fi, horror, Islandia, Szwecja, Polska

    Jak wielu znalazłoby się chętnych na wyprawę i peregrynację wzdłuż i w poprzek Islandii – wyspy okrytej płaszczem wiecznie obecnych chmur, górzystej i pełnej skał, smaganej wiatrem w połączeniu z pachnącym solą powietrzem z oblewających Islandię ze wszystkich stron wodą?

    Na początek zacznijmy od jednego z wielu szczegółów, które sprawiają, że „Lamb” jest historią o zaczarowanej urodziei o takiej nieposkromionej i wełnianej sugestii, która mogła pójść nie tak. Widzimy to po tym, jak islandzka gospodyni, María, siada, by się uspokoić, grając na pianinie. Gdy padają pierwsze dźwięki, kamera zagląda do wnętrza instrumentu na młotki uderzające w struny, i wywołujące muzykę. O co w tym wszystkim chodzi? Otóż młotki są wykonane z filcu, który pochodzi z wełny, a ta – wiadomo - od owiec.

    W surowych okolicznościach natury pomieszkuje z pozoru wyciszone, zapracowane małżeństwo oddające się codziennej harówce w niewielkim gospodarstwie, głównie oddając się hodowli owiec – podstawowego i powszechnie obecnego zwierzęcia hodowlanego na wyspie. Młoda, bezdzietna para María (NoomiRapace) i Ingvar (Hilmir Snær Guðnason) oprócz opieki nad stadem owiec (mieszkają w stodole niedaleko ich wygodnego i zwyczajnego małego gospodarstwa) uprawia również zboże, ale głównie ziemniaki. Po terenie biega swobodnie pies pasterski dla uproszczenia zwany Psem. Ich dzień wypełnia zazwyczaj rolnicza praca w obejściu: powożenie traktorem, wyprowadzanie owiec przez pola na tereny wypasu, przerzucanie siana dla owiec, przygotowywanie posiłków, doglądanie i pomaganie zwierzętom przy porodzie, oznaczanie i rejestrowanie nowo narodzonych owieczek.

    Nad parą ciąży brzemię: pusty pokój dziecinny wskazuje na coś zbyt dramatycznego, by o tym mówić, dlatego Maria i Ingvar zazwyczaj milczą. Pewnego zimowego wieczoru, gdy asystują owcy przy narodzinach jej jagniąt, ich uwagę przyciąga ostatnie potomstwo zwierzęcia. Słaby, cichy dźwięk, jaki wydaje, sugeruje, że to najgorszy miot. Biorąc pod uwagę pogodę na zewnątrz, biedak prawdopodobnie nie przetrwa nocy. O dziwo, przeżywa, a Ich poczucie odległej straty, wywołane z wielką subtelnością, zostaje tym samym odpędzone przez narodziny baranka- dziecka, które – nie powiem  niczego, czego nie zdradza trailer – chodzi wyprostowane, jest przynajmniej na wpół człowiekiem, choć nieme i urocze, a dorasta jako istota o kędzierzawych włosach, lubi nosić po domu jasnoniebieski sweter. María i Ingvar zostali pobłogosławieni - a przynajmniej tak mogłoby się wydawać - nowym życiem do pielęgnowania. Rzadko kiedy miłość ojca zostaje wystawiona na obcą próbę, a miłość matki jest niezwykle intensywna i pełna poświęceń. María i Ingvar nazywają swoją podopieczną Adą , ubierają ją w swetry i spodnie i wychowują jako córkę. Po kilku latach  Ada jest cichym i spokojnym malcem, który chodzi wyprostowany; nie mówi, ale rozumie, co mówią przybrani rodzice.

    W końcu do tego tria dołącza kolejna osoba, luźny facet w skórzanej kurtce (Björn Hlynur Haraldsson), który okazuje się być bratem męża. Rodzina przyjmuje gościa — gorszej wersji  brata Ingvara, Pétura, byłego muzyka rockowego, którego trójka ludzi  brutalnie wyrzuca z samochodowego bagażnika na ich posiadłości (prawdopodobnie jego wierzyciele). Nieufność i daleko posunięty sceptycyzm Pétura co do decyzji pary o wychowaniu Ady nabiera szczególnie gorzkiego i piekielnego wyrazu.  María i Ingvar obawiają się, że Pétur zrobi coś, by skrzywdzić Adę lub w inny sposób się jej pozbyć, a ta atmosfera strachu i zagrożenia – w połączeniu z wysiłkami Pétura, by wywołać romans z Maríą – ponagla dramat.

     Reżyser Valdimar Jóhannsson igra z nami, trzymając wszystko w ukryciu, rzucając tu i tam drobne informacje, tylko tyle, by utrzymać obserwatorów o pół kroku za właściwym rozwikłaniem wydarzeń. Wreszcie opuszcza zasłonę, więc mamy lepszy obraz tego, co się dzieje – w tym momencie jego debiutancki film staje się w jakiś sposób wiele razy bardziej przerażający i mnóstwo razy bardziej przejmujący. Wydaje się, że jest to horror, w którego centrum znajduje się wysoce złowróżbny obraz (brawa dla autora zdjęć  Eli Arensona). Obraz się powtarza lub nieznacznie się zmienia, i ten obraz pozostaje wskazówką-kodem do tego, co sprawia, że Lamb pulsuje, a także co sprawia, że jest tak rozbrajający.

    To, co wydawało się niezwykłą metaforą tego, w jaki sposób rodzicielstwo łączy się z wrodzoną potrzebą wychowania, nagle skręca na bajkowe terytorium klocków Grimms. Wygląda na  bardzo bulwersujący,  wzruszający koszmar na jawie, jakiego kiedykolwiek doświadczyliście.

    Nie oznacza to, że pozostałe elementy – inne składniki miksu z „Lamba” – nie są wspaniałe (Rapace jest szczególnie na miejscu, nawet gdy historia zanurza się najpierw w dziwną, a potem jeszcze bardziej odleciałą- pamiętamy ją doskonale jako upartą, zaciekle skupioną, ambiseksualną hakerkę Lisbeth Salander z 2010 roku z mini serialu opartego o cykl powieści kryminalnych „Millennium” Stiega Larssona.) , albo że nie przyczyniają się do dokładnego połączenia czułości i niepokoju, za którymi podąża reżyser Valdimar Jóhannsson.

    To film, który wymaga doświadczenia na własnych warunkach. Ale warto zaznaczyć, że "Lamb" przypomina nam, że nie jest bezpiecznie prowadzić skomplikowaną grę, partię szachów z Matką Naturą. Ta matriarchalna siła potrafi odepchnąć i uderzyć, wystarczająco mocno.

    I na koniec dwie uwagi: pierwsza to stwierdzenie, że film zdobył Europejską Nagrodę Filmową za  Najlepsze europejskie efekty specjalne oraz Nagrodę Oryginalności w sekcji „Un Certain Regard” Festiwalu Filmowego w Cannes. Obydwie w 2021 roku. A druga jest szczególna, bo mówi o braku podtytułu filmu na przykład „Szczekanie psa”. Jak taki łebski psiak o imieniu Pies czuje się w związku z tym, co przyniósł zawstydzony bocian? – Witek Rusin [6,5/10]

 

Lamb, [Rotten Tomatoes: GWARANTOWANIE ŚWIEŻY,  86% "Lamb" - mrocznie pomysłowy i ożywiony przez parę uderzających kreacji głównych - skrywa oczekiwania swoimi wyjątkowo wełnianymi dreszczami; Metacritic: 68/100; Mediakrytyk: 6,4/10]




















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podejrzana

                           Podejrzana /Heojil kyolshim, Chan-wook Park, 2022, kryminał,dramat, thriller, romans, horror, Korea Południowa, ...