Żeby nie
było śladów, Jan P. Matuszyński, 2021, dramat, Polska,
Czechy, Francja
Kto przyczynił się do śmierci maturzysty Grzegorza:
milicjanci, przeciwko którym zeznaje jedyny świadek pobicia na posterunku,
kolega Jurek Popiel czy załoga karetki pogotowia ratunkowego transportująca
rannego i cierpiącego chłopca do szpitala w Polsce komunistycznej, tuż po
zniesieniu Stanu Wojennego w 1983 roku? Władza na niespotykaną skalę rozpętuje
akcję odparcia zarzutów o udział jej służb w śmierci młodego człowieka,
dyskredytuje Jurka, manipuluje śledztwem milicji, steruje poczynaniami
prokuratury i czyni wszystko, by winą obarczyć sanitariuszy służb ratowniczych.
Przebieg tego procesu matactwa, oszustwa,
zaszczuwania, fabrykowania fałszywych dowodów, wpływania wszelkimi sposobami na
zmianę zeznań świadków (urabianie otoczenia, zastraszanie) jest pasjonującą
lekcją historii najnowszej - totalitarnej władzy w państwach realnego komunizmu
i stanowi najbardziej zajmującą środkową część obrazu.
Pozostałe
części budzą wątpliwości o nadmiernie rozbudowaną wielowątkowość fabuły, a z
drugiej strony szkolną, wręcz gimnazjalną logikę w prowadzeniu akcji, zwłaszcza
dochodzenia przez milicjantów do prostych jak schemat cepa wniosków. Nie
nastraja pozytywnie do obrazu przesadna drobiazgowość w prowadzeniu wielu
narracji, przez co film trwa prawie trzy godziny oraz dość błędny dobór obsady
(Sandra Korzeniak jako Barbara Sadowska,
przestylizowana i bez cienia emocji, Aleksandra Konieczna -nadzwyczajnie szarżująca jako prokuratorka Wiesława
Bardon, Tomasz Dedek - generał Wojciech
Jaruzelski, Robert Więckiewicz jako generał Kiszczak, obydwaj
odgrywający postacie karykaturalnie przerysowane jak marionetki lub z gabinetu
figur woskowych, Sebastian Pawlak jako sanitariusz Wysocki
– jego reakcje psychologicznie są nie do uwierzenia), choć zwracają uwagę
wiodące role Tomasza Ziętka (jako Jurek Popiel)
oraz Jacka Braciaka - Tadeusz, ojciec Jurka
plus co najmniej poprawni i sprawni jak zwykle: Tomasz Kot i Agnieszka Grochowska. Razi brak zwrotów akcji,
zawieszeń, i innego podstawowego instrumentarium w konstruowaniu współczesnego
kina rozrywkowego.
Dla równowagi na wyjątkową aprobatę za
detaliczną wierność zasługuje scenografia (Paweł Jarzębski – scenograf oraz Małgorzata Zacharska odpowiedzialna za
kostiumy), pieczołowita i szczegółowo odtwarzająca realia
PRL pierwszej połowy lat 80. – Witek Rusin [5/10]
Opinia z cyklu résumé160: Śmiertelne pobicie przez milicję nastolatka i zmasowana manipulacja władzy PRL, by uniknąć winy, choć z wielowątkowym i niestety nachalnie czytankowym skryptem.
PS. Tekst poprawiono i ponownie zredagowano w
październiku 2022 roku. Wkrótce ukaże się na portalu IMDb w ramach konta
autora.
















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz