wtorek, 5 listopada 2019

"Autografy" Piotra Perczyńskiego w Galerii POMOST (od 11 pażdziernika 2019 r.)

Październikowy pokaz "Autografów" Piotra Perczyńskiego w Galerii POMOST w czechowskim Domu Kultury na Kiepury 5 w Lublinie dobiega w listopadowych dniach swego kresu. Pierwsza pourlopowa wystawa zgromadziła w galeryjnej salce malowane przez autora światłem poprzez otwartą migawkę własne portrety, które ułożyły się w wysmakowane kompozycje, na całe szczęście zupełnie nieprzystające do rzeczywistości. To je zbawia od dosłowności i czyni przedmiotami ze świata nadrealnego, a więc sztucznego (bynajmniej plastikowego!), czyli z krainy zwanej sztuką.

Podczas wernisażowej rozmowy z Piotrem pozwoliłem sobie skojarzyć jego prace z cyklem "Photosynthese" Krzysztofa Pruszkowskiego, w których ów nakładał po wielokroć na jednym kadrze wizerunki jednakowych stylistycznie postaci, osób, przedmiotów lub sytuacji, co w efekcie malowało zsyntetyzowany obraz w obranym temacie [na przykład kilkanaście znanych modelek, podobną ilość "króliczków" z pisma "Playboy", wielu prezydentów Stanów Zjednoczonych, wiele konstrukcji budowlanych i przemysłowych, a nawet poród syna Krzysztofa, Ludwika, wyłaniającego się z łona matki Laurence - ówczesnej żony paryskiego fotografa mieszkającego wtedy (schyłek lat 80. i początek 90.) przy placu Bastylii].

W obu przypadkach twórczości nie mamy do czynienia z ekspozycją świata rzeczywistego, a wyłącznie z koncepcją, do realizacji której zaprzęgnięto narzędzia i środki z obszaru fotografii, by pokazać całkowicie wyimaginowany świat, najpierw powstały w głowie i duszy artystów, by później zostać przetransponowanym - środkami dostępnymi artyście i pochodzącymi z arsenału fotografii oraz przy pomocy manipulacji i rozmaitych zabiegów dostępnych w warsztacie fotograficznym - i ujrzeć światło dzienne w postaci powiększeń na papierze lub pokazów medialnych, jak kto woli i jak komu pasuje.

Perczyński takim skojarzeniom nie oponował, bo zaiste wcale jego pracom nic nie ujmują, a wręcz je nobilitują, a jego samego sytuują w Parnasie znamienitych gości (wszak sam Krzysztof swojego czasu mówił autorowi bloga, że jest trzecim po Josephie Beuysie i Andym Warholu artystą na planecie Ziemi - lekka przesada, ale artystom tak wolno!).

W każdym razie wystawa bardzo interesująca i żałujcie Ci, którzy ją przegapiliście, a także owi, którzy nie przyszliście na otwarcie i nie wzięliście udziału w zajmującej dyskusji, nie posłuchaliście jej i nie łyknęliście czarownej aury wytwarzanej w maleńkiej galerii POMOST przez mądrą i uroczą Panią dyrektor Marylę Wosik.

Następny wernisaż (Beata Wijatkowska - Rzeczy niewielkie, chwile ulotne) już w ten czwartek, 7 listopada o 18.00. Do zobaczenia!



















.
Krzysztof Pruszkowski, 60 pasażerów II kl. metra w Paryżu. Linia Clignancourt -Orleans, 8 czerwca 1985, w godzinach 9.00 -11.00. Fotosynteza

Krzysztof Pruszkowski, Nike z Samotraki. Luwr. Paryż. Fotosynteza, 1988
Krzysztof Pruszkowski, Osama & Obama. Fotosynteza, 2011

Krzysztof Pruszkowski, 27 członków Soviet-Politbiura w 1981 roku. Fotosynteza

Krzysztof Pruszkowski, konstrukcje wieżowe, lata 90. XX w. Fotosynteza

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podejrzana

                           Podejrzana /Heojil kyolshim, Chan-wook Park, 2022, kryminał,dramat, thriller, romans, horror, Korea Południowa, ...