„Prześwietlenia” – tak nazywała się wystawa Alicji Przybyszowskiej pokazana w Galerii Gardzienice na lubelskim Starym Mieście w listopadzie ubiegłego roku. "Prześwietlenia" to monochromatyczne prace polegające na syntezie dwu lub kilku obrazów nakładanych w procesie powstawania finalnego powiększenia.
Autorka sama przyznaje, że fotografie powstawały w całym okresie jej fascynacji fotografią. Nie trudno więc odnaleźć je wycyzelowanymi, dopieszczonymi i zadbanymi, skoro rodziły się tak długo. Dotyczą Łemkowszczyzny i zdarzeń z życia tej krainy: obrzędów sakralnych, zająć codziennych, rytuałów okazjonalnych plus architektury tej na południowym pograniczu Polski położonej krainy. Kiedyś to były tętniące życiem wioski, dziś są na pozór pustymi dolinami, opuszczonymi przez mieszkańców sadami, samotnymi krzyżami i kwieciem z przyzagrodowych ogródków.
By przyciągnąć uwagę widza Przybyszowska nakłada dwa odrębne obrazy i kondensuje w ten sposób zasób treści, jakie wyłapuje wzrok widza patrzącego na jej prace. Prawie jak Krzysztof Pruszkowski, który w latach 80. i 90. skupiał w swoich pracach wielość wizerunków w określonym gatunku oraz tematyce i eksponował całość pod wieloznacznym określeniem „Fotosynteza„ jako jeden obraz będący swoistą komasacją i wyrazicielem wyjątkowej wspólnoty. U Pruszkowskiego trudny w egzemplifikacji i wieloznaczeniowy, a u Alicji Przybyszowskiej znacznie bardziej czytelny i przystępniejszy. Czy przez to uboższy? Nie sądzę. Wszystko zależy od wnikliwości, umiejętności analitycznego myślenia i wyobraźni widza, który obserwuje, wyciąga wnioski, analizuje i kontempluje fotografie.
Alicja Przybyszowska poprzez bogactwo ikonograficzne, prostotę wyrazu i udatne kompozycje oddzielnych zdjęć oddziałuje na obserwatora równie skutecznie jak kiedyś robiły wrażenie na nim prace Pruszkowskiego. Silą prostoty, zawartych w artefaktach symboli, wiarygodnością ludzi, trwałością przedstawianych tradycji oraz urokiem prezentowanych miejsc. _Witek Rusin
PS 1. Wernisaż wyjątkowo zaszczycił swoją obecnością - rzadko podczas otwarć w galerii pojawiający się - sam szef Ośrodka Praktyk Teatralnych Gardzienice, Włodzimierz Staniewski. To tylko potwierdza klasę artystki, poruszane wątki i zainteresowanie tematyką mniejszości etnicznych.
PS 2. Fotografie dokumentalne ilustrujące wzmiankowaną ekspozycję są dziełem debiutującej na lubelskiej
scenie medialnej młodej, utalentowanej i obiecującej przyszłe osiągnięcia studentki, Agaty Kalickiej. Jej zdjęcia publikujemy - naturalną koleją rzeczy - za jej zgodą i aprobatą.
na zdjęciu: jak wyżej

.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz